Pułapka psychologii

 

Co to jest psychologia? Spójrzmy, jak Wikipedia definiuje to słowo:

 

psychologia- nauka badająca mechanizmy i prawa rządzące psychiką oraz zachowaniami człowieka.

 

Znajdziemy tam też informację, że “PSYCHE” znaczy “DUSZA”. Psychologia jest więc… nauką o duszy.

 

Czyli: mając z czymś problemy, z którymi nie potrafimy sobie poradzić, idziemy do specjalisty od duszy, który nauczył się teorii na temat tego, jak dusza funkcjonuje I jak ją leczyć. Ta wiedza jest oparta na teoriach, a formowanie danej teorii poprzedza postawienie jakichś tez. Tezy, które stawiają psychologowie, różnią się często od siebie; powstają różne szkoły; psychologia idzie za modą- teoria bardziej wpływowa wypiera mniej wpływową i dominujący nurt rozkorzenia się na pewien czas jako "pewnik" w profesji. Ale to są tylko teorie... I tak, twoja dusza, kiedy znajdziesz się u psychologa, staje się obiektem eksperymentu.

 

I bardzo ważna rzecz: to człowiek i jego tradycje (bo nawarstwiające się teorie psychologiczne można nazwać tradycjami tego zawodu) stają się tym, co ma uleczyć twoją duszę. A kto jest lekarzem duszy? Bóg.

 

Problem zasadza się właśnie w tym: człowiek może doskonale opisać pewne zachowania; zauważyć do pewnego stopnia, skąd się biorą itp., ale dać duszy głęboki spokój, jakiego szuka, może tylko Bóg, który tę duszę stworzył i który jest doskonałym psychologiem- bo wie dużo lepiej niż my, jak dusza funkcjonuje i jak ją leczyć- oraz ma pełną wiedzę na temat sytuacji danego człowieka i jego stanu.

 

Bóg potrafi leczyć I komunikować się z człowiekiem, ale człowiek musi naprawdę tego chcieć. W większości przypadków człowiek wybiera to, co materialne; to, co go otacza i co jest na jego ludzkim, naturalnym poziomie- i tym usiłuje się posługiwać. Bóg jest doskonałym, niewyczerpalnym źródłem życia i zdrowia, i może być naszym Ojcem- ludzie jednak z reguły nie chcą zadrzeć głowy do nieba- skupiają się raczej na tym, co ziemskie, bo to rozumieją i akceptują. Oddają swoje dusze psychologom i tym samym leczą to, co niedoskonałe tym, co niedoskonałe.

 

Psychologia jest ludzką nauką; ludzką filozofią. W ten sposób człowiek usiłuje- błądząc we mgle- innych z tej mgły wyciągnąć. Owszem, coś tam widzi, ale niejasno- I terapia trwa, udzielając jedynie częściowo trafnych odpowiedzi.

 

To, że Bóg jest źródłem i jak z tego źródła czerpać, jest głównym tematem tej strony- a teraz skupmy się na psychologii.

 

Gmach psychologii został zbudowany na dwóch nazwiskach: Freud i Jung. Inni ludzie związani z tą profesją są mniej wpływowi. Freud I Jung są jak dwa częściowo zrośnięte ze sobą drzewa, wydające mnóstwo odrośli: odrośla reprezentują liczne szkoły, które zapoczątkowała ich myśl. Badacze, którzy do nich nie nawiązują, stanowią bardzo niewielki procent wśród osób zajmujących się psychologią- a może zupełnie ich nie ma?… Tak wielkie znaczenie mają te dwa nazwiska.

 

Panowie ci praktykowali okultyzm w różnych formach. Psychologia współczesna, która w dużym stopniu zajmuje się rozwijaniem i przekształcaniem myśli Junga i Freuda, ma zatem korzenie w okultyzmie.

 

Freud w głównym stopniu zajmował się hipnozą (okultyzm…); Jung, o którym będzie mowa dalej, urządzał seanse spirytystyczne, komunikował się z duchami (coś, czego Biblia surowo zabrania!) i z zapałem studiował księgi poświęcone wiedzy tajemnej.

 

Jung pisał o tak zwanej “nieświadomości zbiorowej”, z której ludzie czerpią pojęcia, wierzenia I modele zachowań. “Nieświadomość zbiorowa” jest, według Junga czymś dostępnym dla każdego człowieka, ponieważ to, co można z niej wyciągnąć, obecne jest w różnych postaciach w rozmaitych wierzeniach na całym świecie. Pewne motywy po prostu się powtarzają- a skąd ludzie mogli wytworzyć sobie podobne wyobrażenia w oddalonych od siebie miejscach, gdy nie było jeszcze internetu? Jung odpowiada: “nieświadomość zbiorowa”. Termin, który ładnie brzmi, ale niczego nie wyjaśnia. Czym jest ta tak zwana nieświadomość zbiorowa? W świetle Słowa Bożego to świat demoniczny, który jest również “dostępny” dla każdego, choć nie każdy zdaje sobie sprawę z jego istnienia. Niektórzy czasem widzą tzw. duchy, wychodzą z ciała, przeżywają śmierć kliniczną; coś ich straszy w nocy itp. Każdy zna takie i podobne historie. To jest działalność diabła, który zwodzi i straszy ludzi na różne sposoby.

 

Jung uważał, że “nieświadomość zbiorowa” kreuje tzw. Archetypy. Archetypy to konstrukty- wyobrażenia wspólne dla wszystkich ludzi. W świetle Słowa Bożego archetypy to “twierdze demoniczne”, czyli struktury, które powstały w umysłach na skutek działalności demonicznej poprzez grzech. Bo kiedy człowiek grzeszy, daje diabłu prawo do zajęcia miejsca w jego umyśle. Diabeł stara się człowiekiem jak najbardziej zawładnąć i częściowo zająwszy człowieka “przyciąga” inne demony do siebie. Dlatego tak często jakieś określone wady sąsiadują z określonymi innymi, budując bardzo podobne “twierdze” w umysłach niezwiązanych ze sobą ludzi.

 

Co proponuje zagubionemu człowiekowi Jung, a także wiele szkół, które powstały z inspiracji jego teorią?

 

Jung proponuje OSWOJENIE ZŁA; zgodzenie się na nie i zaakceptowanie go jako części siebie. Czyli zamiast: Boże, pomóż mi, jestem grzesznikiem nieradzącym sobie np. z gniewem i zawiścią!, posłuchawszy Junga powiem: tak, jestem człowiekiem ze skłonnością do gniewu i zawiści, i akceptuję te cechy jako część siebie. Psychologia w tym wydaniu -niejednokrotnie świetnie- opisuje problem, ale podaje błędne rozwiązania, zamykając człowieka w labiryncie diagnoz I niekończącej się terapii. Psychologia nie uznaje pojęcia GRZECHU. A właśnie “grzech” I “pokuta” są kluczowe, jeśli ma nastąpić uzdrowienie. Bez tego człowiek chodzi dalej ze swoim brzemieniem i jest mu ciężko, ale jeszcze dodatkowo został wpuszczony do labiryntu. I błąka się tam, próbując znaleźć wyjście- dumny, że umie tak dobrze opisać, jakie dokładnie brzemię nosi.

 

Napisz do mnie 

lovespeech@protonmail.com