Pułapka kościoła

 

Co to jest kościół?... "Kościół to budowla, do której chodzi się modlić w niedzielę"- odpowie wielu ludzi- i jest to chyba najpowszechniejsze skojarzenie. Głównie słowo "kościół" kojarzy się z miejscem; instytucją. Nawet, jeśli powiemy: "kościół to ludzie", to najczęściej będziemy mieli na myśli tych ludzi, którzy chodzą do kościoła. Budynki i instytucje są nierozerwalnie związane ze słowem "kościół" w umysłach większości ludzi. 

 

"Czy wierzysz w Boga?" jest u nas, w Polsce, prawie równoznaczne z "Czy chodzisz do kościoła?". A jeśli już ktoś wierzy, ale nie chodzi do kościoła, to pewnie jest "Jehową", protestantem czy należy do jakiejś sekty. Takie są najczęstsze skojarzenia. 

 

Biblia nie definiuje "kościoła" jako organizacji, ale jako zbiór osób, które uwierzyły w Chrystusa i zostały obdarzone Duchem Świętym, bo, jak napisano: kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego. Napisano też: zna Pan tych, którzy są jego. Innymi słowy: Boga należy znać osobiście, by do niego należeć. Historia świętych opisana w Piśmie to historia ludzi, którzy mieli osobisty kontakt z Bogiem. A Jezus jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki. Bóg żył w przeszłości, żyje obecnie i będzie żył zawsze, i prawa jego działania są takie same- a więc by być dzieckiem bożym, należy mieć kontakt z Ojcem. Chrystus powie do części ludzi, którzy prorokowali i wyganiali demony jego imieniem: "Nigdy was nie znałem". Ale jak to, przecież ci ludzie działali w jego imieniu; podawali się za bożych ludzi?... No właśnie. Mimo to NIE ZNALI Ojca. Słowa Jezusa:

 

"Moje owce słuchają mojego głosu i Ja je znam, a one idą za Mną." Jn 10:27

 

A kościoły- instytucje? W nich człowiek decyduje o tym, kto pełni jaką funkcję; uczestniczy się w nich w rytuałach i ma się określone wyznanie wiary. Jeżeli wierzę w to i to i to, to jestem baptystą. Jeśli wierzę w to i to i tamto, jestem Adwentystą Dnia Siódmego. A jeśli wierzę w tamto, to i tamto, jestem Świadkiem Jehowy i informacje na temat Boga czerpię ze Strażnicy. Religia to skupienie się na tym, co przekazuje tradycja danej instytucji; coś, od czegoś nie można się uchylić- bo gdy zaczniemy kwestionować jakiś punkt wyznania wiary, to już kwestionujemy całe nauczanie denominacji i nie ma dla nas miejsca w danym kościele. Idziemy do innej organizacji: tam jest tak samo. Pojawia się pytanie: jesteś z nami, czy przeciwko nam? Jeśli nie jesteś przeciwko nam, nie możesz kwestionować naszych dogmatów! Ludzie, którzy są członkami danego kościoła, mają już z góry, przez ów kościół ustalone, w co i w jaki sposób wierzą: nie ma tu miejsca na samodzielne myślenie i poszukiwania. Nauczycielem jest kapłan danej organizacji religijnej: to jemu podlegają "owce" danego zgromadzenia. "Owce" mają słuchać swojego kapłana, który mówi w imieniu Boga i wyjaśnia innym, kim Bóg jest; czym jest zbawienie etc. 

 

Jezus mówił, żeby nikogo nie nazywać swoim nauczycielem; że jedynym nauczycielem jest Bóg. A Bóg- jak mówi Pismo- jest Duchem. Tak więc Ojciec Święty (tak Biblia nazywa Boga), jeśli jesteś jego dzieckiem, mieszka w tobie i cię bezpośrednio uczy. Jeśli nie jesteś jego dzieckiem, Duch Święty nie mieszka w tobie i nie uczy cię. Jeśli pragniesz Boga, czystości; poznania prawdy, możesz stać się dzieckiem bożym. To nie dzieje się automatycznie z momentem urodzenia: dzieckiem bożym trzeba się stać. Musisz otrzymać Ducha Świętego.

 

Zobaczmy teraz, co Biblia mówi o przyjściu Chrystusa:

 

"Na świecie był [Bóg] i świat przez Niego powstał, ale Go świat nie rozpoznał. Przyszedł do swojej własności [na świat- do ludzi], a swoi Go nie przyjęli. Lecz tym wszystkim, którzy Go przyjęli, dał prawo stania się dziećmi Boga — tym, którzy wierzą w Jego imię, którzy zostali zrodzeni nie z krwi ani z woli ciała, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga." Jn 1:10-13

 

Ludzie, którzy przyjęli naukę Chrystusa, stali się dziećmi bożymi. Zauważmy dwie rzeczy- ludzie ci przyjęli naukę Chrystusa w czystej formie; nie były to nauki jakiegoś kościoła. PRZYJĘLI Chrystusa- czyli musieli się na to zdecydować; musieli się świadomie zdecydować; Pismo podkreśla, że małe dziecko, dopiero co narodzone, nie może podjąć decyzji o podążaniu za Chrystusem: mamy rozróżnienie między tym, co narodziło się z ciała i "z woli męża" (pożądania), czyli cielesne narodziny- i narodziny duchowe- na które składa się nasza ŚWIADOMA DECYZJA podążania za Chrystusem (poprzez pokutę) i boży wybór Narodziny z Ducha mają miejsce na podstawie bożego wybrania- jak wskazuje powyższy fragment- następują z woli bożej. Napisane jest, że nikt nie przychodzi do Chrystusa, jeśli wpierw nie pociągnie go Ojciec. Czyli nie możemy również powiedzieć sobie, że jesteśmy zbawieni- jak robi wiele ludzi- NIE ZNAJĄC OJCA- i sprzeciwiając się ewangelii. Wiele osób- także w kościołach- nie zna Boga, a nauki biblijne wydają im się pozbawione sensu. Dzieje się to dlatego, że nie poznali dotąd Ojca- nie zostali obdarowani Duchem Świętym-  który, jak napisano- wprowadza ludzi w prawdę i uczy ich. 

 

Teraz wyobraźmy sobie taką sytuację. Chyba każdy z nas słyszał o organizacji MENSA, zrzeszającej najinteligentniejszych ludzi na świecie. Wyobraźmy sobie, że MENSA nie prowadzi testów na inteligencję, ale każdy może do niej przyjść i obwołać się jedną z najinteligentniejszych osób. Kto tam będzie?... Z pewnością dużo ludzi, którzy UWAŻAJĄ się za inteligentnych. Dużo pyszałków; ludzi niezrównoważonych psychicznie, maniaków owładniętych jakąś ideą, pseudointelektualistów; nadwrażliwców poszukujących zrozumienia; dziwaków; zimnych samochwałów szukających prestiżu; ludzi z dobrą pamięcią ale bez polotu; głosicieli dziwnych teorii... Z pewnością taka MENSA byłaby interesującym miejscem; ale ile osób, które przychodziłoby tam, byłoby rzeczywiście wybitnie inteligentnych? Pewnie niewielkie grono. A z nich, ilu by pozostało?... Myślę, że ludzie ci, będąc rzeczywiście bardzo inteligentnymi, przejrzeliby od razu, że coś jest z MENSĄ nie tak- i zaczęliby myśleć o "prawdziwej MENSIE", zrzeszającej ludzi naprawdę inteligentnych, nie uzurpatorów. Ale po chwili zdaliby sobie sprawę, że "MENSA" nie jest potrzebna; że ci inteligentni ludzie, którzy stanowią "prawdziwą MENSĘ", żyją w rozproszeniu na całym świecie i nie zrzeszają się w organizacji. 

 

Podobnie jest z kościołami: każdy może przyjść, pomodlić się; uczestniczyć w obrzędach: ale ilu z nich naprawdę zna Boga? Ilu z nich, opuściwszy spotkanie, myśli dalej o Bogu?... Ilu z nich myśli o nim cały dzień? Ilu z nich mu służy, nie robiąc rzeczy, które robili wcześniej, nie poznawszy Boga? A ilu z "członków MENSY", opuściwszy "zebranie MENSY", myśli z satysfakcją: "ależ ja inteligentny", po czym robi coś głupiego i postępuję głupio przez cały tydzień?... Ważne pytanie...

 

Trzeba osobiście poznać Boga, a Bóg otwiera oczy i pozwala zobaczyć to, co dotychczas było przed nami zakryte. To Bóg prowadzi człowieka i uczy go poprzez Ducha Świętego. Bóg ma kontakt ze swoimi dziećmi i poprzez Ducha Świętego zamieszkuje w nich. To CIAŁO człowieka nazywane jest w Biblii ŚWIĄTYNIĄ Ducha Świętego.

 

 

Napiszę teraz o błędnych naukach/zwyczajach obecnych w organizacjach.

 

1) Języki. Część kościołów protestanckich uważa, że gdy otrzymaliśmy Ducha Świętego, mówimy językami. Czyli że tak zwany "dar języków" jest dla każdego- i że świadczy o tym, że człowiek przynależy do Boga. 

 

Dlaczego jest to błędny pogląd? Po pierwsze, apostoł pisał w jednym ze swoich listów- mówienie językami jest tylko jednym z darów Ducha Świętego:

 

"I tak ustanowił Bóg w kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami. Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć?" 1 Kor 12:28-31

 

Pytania, jakie stawia apostoł po wymienieniu darów bożych jasno mówią, że dary są różne- i, co za tym idzie, NIE WSZYSCY mówią językami; tak jak nie wszyscy są apostołami etc. Jeszcze jeden cytat świadczący o tym:

 

"Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce." 1 Kor 12:4-11

 

A więc dar języków jest jedynie jednym z darów Ducha Świętego. Jednym z darów- a więc nie każdy, kto został napełniony Duchem Świętym, mówi automatycznie językami. Moim napełnieniom nie towarzyszą języki. Nie mam daru języków!

 

Spośród wszystkich darów, dar języków można najłatwiej podrobić. Często ludzie, którzy przychodzą na spotkanie, chcąc się dostosować, zaczynają po prostu coś mówić; jakieś zbitki słów. W niektórych kościołach naucza się, że należy zacząć coś mówić bardzo szybko, a wtedy języki same "powstaną". Nie ma to nic wspólnego z Duchem Świętym- darów się Bogu nie kradnie; są one darami łaski i on obdziela ludzi tak, jak uważa za stosowne. 

 

Inna sprawa: tak jak istnieją języki anielskie- o których mówił święty Paweł- i które pochodzą od Ducha Świętego- istnieją także języki pochodzenia demonicznego- demon może wypowiadać się nimi za pośrednictwem opętanej osoby. 

 

2) Kładzenie rąk. 

 

Przechodzimy do punktu 2., ściśle związanego z punktem 1. Poprzez kładzenie rąk na inną osobę- szczególnie poprzez przetrzymywanie rąk na głowie, można przekazać drugiej osobie demona. 

 

Apostoł Paweł powiedział, by na nikogo nie nakładać rąk bez zastanowienia. Mówił to właśnie dlatego. Nakładanie rąk może służyć przekazywaniu złych duchów- i często służy. W kościołach charyzmatycznych nakładanie rąk jest często powszechne- i, jako że chodzą tam bardzo różni ludzie, można złapać tam różne duchowe wirusy. 

 

Bardzo ciekawym przykładem jest "wirus" kundalini. Kundalini to tzw. energia węża; to siła duchowa powszechna w hinduizmie. Hindusi budzą w sobie "energię węża" poprzez medytację i praktykowanie jogi. Kundalini może przekazać człowiekowi także guru poprzez specjalny obrządek zwany shaktipat. Podczas tego obrządku guru trzyma rękę/ręce na głowie adepta i naciska palcem punkt między jego oczami. W tym miejscu znajduje się mistyczne trzecie oko. Kiedy budzi się kundalini, człowiek doznaje uczucia błogości; przekazowi często towarzyszą niezborne, pozbawione koordynacji ruchy; czasem adept wydaje odgłosy zwierzęce; śmieje się w niekontrolowany sposób. Pod wpływem kundalini można stracić równowagę. Warto wziąć to wszystko pod uwagę, gdy mowa jest o "padaniu/zaśnięciu w Duchu", które to zjawiska obecne są w świecie nominalnego chrześcijaństwa. 

 

Jednym ze skutków przyjęcia shaktipatu -jak podaje Wikipedia na podstawie źródeł hinduskich- jest posłuszeństwo guru. Czyli poprzez energię kundalini guru zyskuje kontrolę nad adeptem i może nim sterować. Tymczasem "gdzie Duch Pański, tam wolność".

 

Oglądałam kiedyś filmik, na którym chrzci "szef" Ostatniej Reformacji, Torben Sondergaard. Chrzci on, opuszczając człowieka twarzą w wodę. Różni się to od tradycyjnego chrztu, w którym przyszły naśladowca Chrystusa kładzie się na wodzie i zostaje w niej zanurzony z pomocą chrzczącej go osoby. Dalej: Torben umieszcza palec na czole człowieka, którego chrzci w miejscu pomiędzy brwiami... Trzyma chrzczonego dość mocno za głowę... także po wyciągnięciu z wody. I ochrzczona osoba - będąc już nad wodą- zaczyna się poruszać w dziwny sposób; te ruchy- jak widać doskonale na filmie, w którym Torben chrzci- są niekontrolowane... Oficjalna wersja: Torben wyrzuca demony!... Nie jest to możliwe, ponieważ chrzest jest prośbą o dobre sumienie i oczyszczenie od grzechu- a więc po chrzcie przyjętym z serce, człowiek jest czysty. I dodatkowo otrzymuje dar Ducha Świętego- i jako że Duch Święty jest ŚWIĘTY, czyli doskonale czysty- nie może się to przejawiać w ten sposób.

 

Po chrzcie wodnym poczułam coś w moim sercu; jakąś odnowę; jak gdyby moje serce się do mnie odezwało. Następnego dnia zostałam całkowicie napełniona Duchem Świętym, co nie przejawiało się w niekontrolowanych ruchach mojego  ciała czy innych dziwnych "objawach", ale było doświadczeniem nieziemskiego, słodkiego i głębokiego spokoju, ulgi, wytchnienia, bezpieczeństwa i radości. Jezus mówił, że daje nam pokój- i nie tak, jak daje nam go świat. 

 

3) Bóg jest kobietą? Bóg nie jest kobietą... Niektórzy tak uważają i propagują taką tezę, ale jest to zupełnie niebiblijne... Duch Święty NIE jest kobietą... To zakamuflowany hołd składany Wielkiej Bogini, która jest czczona od niepamiętnych czasów przez różne ludy na świecie. Bogini ta ma bardzo wiele imion, wśród nich: Kybele, Wielka Matka, Izyda, Semiramis, Gaia, Królowa Nieba... Postać ta uzurpuje boski autorytet: pragnie, by to jej- nie Bogu, oddawano cześć. 

 

4) Boża obecność? W części kościołów protestanckich, szczególnie w środowiskach młodzieżowych, istnieje pogląd, że bożej obecności doświadcza się podczas wielbienia z udziałem -często bardzo głośnej- muzyki; przy dźwiękach gitary; wśród oszałamiających świateł czy też tańcząc; krzycząc... Jednym słowem: poprzez emocje. Organizowane są różnego rodzaju spotkania, podczas których ludziom tych emocji się dostarcza- i mają oni przez to wrażenie, że są w kontakcie z Bogiem. Często spotkania takie to właściwie koncert; muzyka nie różni się prawie wcale lub wcale od świeckiej- różni się tylko tekst; szaleją światła; jest wspólnotowa atmosfera... Jednym słowem: trudno cielesnemu człowiekowi nie poczuć się z tym wszystkim dobrze. I tak, poprzez oddziaływanie na zmysły; poprzez silne ich podrażnienie (huk muzyki, światła, czasem wypuszczane specjalne "mgły" i "dymy" jak na dyskotece; często całości towarzyszy taniec)- człowiek, który nie zna Boga, ma wrażenie, że z Bogiem obcuje. Dlatego, że doświadcza silniejszych niż zwykle, emocji; że- często- wpada w rodzaj transu- i czuje się pobudzony.  Tymczasem, jak już wspomniałam, Duch Święty niesie ze sobą głęboki spokój; wycisza  człowieka i sprawia, że pewne rzeczy, które dotychczas na niego działały, nie są już mu potrzebne- a nawet silnie go odpychają. Człowiekowi, znającemu Boga, nie jest na nic potrzebne dyskotekowe "łubudubu" okraszone emocjonalizmem. Nie jest potrzebne, bo rzeczy tego typu oddziałują silnie na tzw. cielesność- a- jak napisano w Biblii- ci, którzy znają Chrystusa, ukrzyżowali swoje namiętności i żądze. Boga nie poznaje się na drodze wzmacniania żądz i namiętności; swojej cielesnej natury. Bóg jest poza tym wszystkim. Często ludzie się upijają, jeżdżą szybko motocyklami etc., żeby tylko czegoś doświadczyć; coś poczuć. Ale nikt nie nazywa tego drogą do poznania Boga. Bo poznania Boga nie osiąga się drogą karmienia swoich namiętności. 

 

5) Sola Scriptura. Sola Scriptura to podstawowa zasada protestantyzmu. Znaczy to: "Tylko Pismo". Chodzi oczywiście o Pismo Święte. Protestanci są znawcami Biblii; przerzucają się cytatami; często zaciekle debatują. Przy czym często, gdy mowa jest o sprawach duchowych- nie rozumieją ich. Sporo ludzi związanych z protestantyzmem nie ma i nie miało żadnych duchowych doświadczeń (a Bóg jest Duchem, jak mówi Pismo- i- też jak mówi Pismo- trzeba go znać).  

 

"Sola Scriptura" wynosi ponad wszystko Pismo Święte. Widziałam nawet plakat, który gloryfikuje KJV, czyli tradycyjny anglojęzyczny- i ponoć najlepszy- przekład Biblii. Na plakacie tym jest widoczna góra książek a na niej wielki, ukoronowany egzemparz KJV (Biblii Świętego Jakuba). Można by pomyśleć: fajny plakat- co w tym złego? Otóż to, że Biblia to spisane, zainspirowane przez Ducha Świętego nauki apostołów; treści przekazane przez Boga prorokom... Ale Biblia nie jest samym Bogiem- czyli Duchem Świętym. Biblia jest podręcznikiem- Bóg- nauczycielem. Czy większa cześć należy się podręcznikowi- czy autorowi podręcznika? Czy, jeśli mogąc w każdej chwili zwrócić się do nauczyciela, który czeka na to- cały czas studiuję podręcznik, ignoruję nauczyciela i praktyczną stronę umiejętności- to czy nauczyciel będzie zadowolony? To przypomina postawę kogoś, kto "zakuł" coś i recytuje bez zrozumienia. Tak robią ludzie, którzy znają jedynie treść "podręcznika"- Biblii, ale brakuje im znajomości Nauczyciela- Ducha Świętego, który wyjaśnia przeczytaną treść; który pozwala zrozumieć Pismo. 

 

"Natomiast Opiekun, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co (Ja) [chodzi o Chrystusa] wam powiedziałem." Jn 14:26

 

Chrystus mówił to do swoich uczniów. Mówił o tym, co stanie się po jego ukrzyżowaniu i śmierci. Zapowiadał zesłanie Ducha Świętego. Odtąd nie on- w fizycznej formie- miał prowadzić uczniów- ale zamiast niego tą funkcję przejmował Duch Święty. 

 

To dotyczy nas także. Jezusa nie ma przy nas fizycznie, by nam wszystko wyjaśniał i nas uczył. A potrzebujemy znajomości Boga, by uchronić się przed piekłem. Duch Święty jest więc nam potrzebny, by zrozumieć Pismo; by być dzieckiem bożym; by być w społeczności z Ojcem. Gdy go nie mamy, nie mamy nauczyciela- i to, co czytamy jest dla nas za trudne; niezrozumiałe; jest jak podręcznik do wyższej matematyki dla kogoś, kto potrafi rozwiązać jedynie podstawowe działania. A przecież czeka nas egzamin... I co teraz? Fizycznie nie ma przy nas Chrystusa; ale możemy mieć w sobie jego Ducha- Ducha Świętego- który uczy nas, pociesza i opiekuje się nami. Z Bogiem ma się społeczność DUCHOWĄ; jest to realny, duchowy kontakt. Nie możemy kontaktować się z Bogiem jedynie (sola) poprzez kontakt z Pismem (scriptura). To tak jakby powiedzieć, że Boga nie ma! Albo jest gdzieś daleko, daleko... i bada się go za pomocą intelektu- szkiełka i oka- na podstawie zostawionych nam archiwaliów (Biblia). Z resztą Biblię każdy może przeczytać a nawet studiować- także osoba, która Boga nienawidzi. Czy to czyni ją dzieckiem bożym?... Odpowiedź brzmi: nie.

 

Faryzeusze znali Pismo na pamięć. I co z tego?... Jezus mówił do nich: "plemię żmijowe". Nie znali Boga. Ale znali Pismo. Pismo trzeba znać- i znać je jak najlepiej- ale jeśli przy tym nie zna się Boga, nic z tego nie wynika. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Napisz do mnie 

lovespeech@protonmail.com

Nowa seria: