Czy 

 

Jedną z oznak tego, że narodziłeś się na nowo, jest działanie tzw. “miecza Chrystusa”:

 

“Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.” Mt 10: 34-37

 

Innymi słowy: otrzymałeś Ducha Świętego i jesteś po stronie światłości; ponieważ jest to wydarzenie jednostkowe i Bóg pociągnął do siebie właśnie Ciebie, możesz być w tej sytuacji odosobniony. Najczęściej w rodzinie jest się samemu- pozostali jej członkowie nie znają Boga- i odnoszą się wrogo/bez zrozumienia do tego, że nagle się zaczynasz modlić; że studiujesz Pismo Święte; że rozmawiasz o Bogu. Często mogą reagować agresywnie; wyśmiewać cię, ubliżać, nazywać świętoszkiem; prowokować do gniewu itp. Dzieje się to zarówno w rodzinach ateistycznych, jak i religijnych. Rodzina może nie rozumieć, że przestajesz chodzić na msze; że zerwałeś z religią i tradycjami religijnymi. Jesteś odtąd inny; dziwny; “odbiło ci”, “musisz się leczyć”; “ciągle o tym Bogu gada, o czym tu z nią/nim rozmawiać” itp. Już nie jesteś “swój”; taki jak byłeś przedtem. Rodzina- pomimo niezgody i prześmiewczego stosunku do wierzącego- jednak nadal często uzurpuje sobie w jego życiu miejsce, które powinien zajmować Bóg. Jej członkowie mówią: “rodzina jest najważniejsza”; pragną rządzić i dyktować warunki. Tymczasem nastąpiło coś, co jest przewartościowaniem istniejącego porządku; odtąd dla ciebie Bóg i jego prawa są najważniejsze- nie rodzinne, religijne i narodowe tradycje. I dlatego nie ma w rodzinie zgody. Bo Jezus przyszedł przynieść miecz, który rozdziela bliskich ludzi. Jezus powiedział:

 

“Nie ma takiego, kto by opuścił dom albo braci, albo siostry, albo matkę, albo ojca, albo żonę albo dzieci, albo pola ze względu na Mnie i dobrą nowinę a kto nie otrzymałby stokrotnie, teraz, w tym czasie, domów i braci, i sióstr, i matek, i dzieci, i pól, wśród prześladowań, a w nadchodzącym wieku – życia wiecznego.” Mk 8:29-30

 

Czyli: Bóg jest ważniejszy od rodziny. Podążenie za nim; czynienie jego woli nie jest koniecznie równoznaczne z tym, co społeczeństwo może od nas oczekiwać. I podążanie za nim- za głosem wewnętrznym będącym nakazem sumienia i nowoodnalezionej prawdy- może oznaczać konieczność zerwania bądź mocnego ograniczenia części kontaktów. Podkreślam: nie chodzi tu o podążenie za jakimś “mężem bożym” czy wstąpiene do ruchu religijnego/sekty- wręcz przeciwnie, ponieważ byłoby to nowym uwiązaniem; znów ktoś chciałby nami dysponować. Chodzi o poluzowanie lub zerwanie toksycznycb więzów, które odwlekają człowieka od Boga i nie pozwalają na pełny kontakt z nim. Z nim- nie z innymi ludźmi. Czasami rodzina jest toksyczna- tak jak to dzisiaj nazywamy. Jeśli nie jest- to także nie może nam wejść na głowę na tyle, by zatłumić Słowo Boże w naszych sercach i byśmy stawiali ją- nie Boga- na pierwszym miejscu.

 

Generalnie Bóg zaleca nam troskę o rodzinę; święty Paweł mówi o tym, by nie opuszczać niewierzących żon/mężów, jeśli ta osoba chce być dalej z wierzącym partnerem. Prawo, jeśli chodzi o rozwód, mówi, by -jeśli opuściło się kogoś lub zostało opuszczonym- pogodzić się z małżonkiem lub zostać samemu- bo powtórne małżeństwo przy żyjącym mężu to zdrada.

 

Generalnie jest tak, że w Starym Testamencie Bóg rządził Izraelem. Izrael to naród wybrany. Teraz- człowiek, który otrzymał Ducha Świętego- jest “duchowym Izraelem” i Bóg go uczy. Jego samego- na podstawie jednostkowego wybrania. Najczęścij nie ma wokół takiego człowieka reszty powołanych przez Boga osób- czyli ludzi, którzy narodzili się z Ducha Świętego. Tym bardziej nie można powiedzieć, że całość narodu, do którego przynależy człowiek narodzony z Ducha, jest narodem wybranym. Tak więc najczęściej jest się samemu i po czasie można - metodą prób i błędów- dorobić się towarystwa. Z tym że trzeba uważać, ponieważ dużo jest nominalnych chrześcijan a sataniści często doskonale znają Biblię. Najczęściej więc człowiek narodzony na nowo jest sam- przynajmniej na początku swojej drogi. I tak- Jezus powiedział, że jego braćmi i siostrami są ci, którzy pełnią wolę bożą.

 

“Tymczasem nadeszła jego matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po niego, aby go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół niego, gdy mu powiedzieli: «Oto twoja matka i bracia na dworze pytają się o ciebie». Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę bożą, ten mi jest bratem, siostrą i matką».” Mk 3:33

 

 

Jest to jeszcze jedna oznaka “przewartościowania”- odtąd wola boża i jej pełnienie jest najważniejsze- i z radością wita się ludzi, którzy mają podobne zapatrywania. To z nimi chce spędzać się czas, działać wspólnie dla Boga. Uwaga: w kościołach często nie jest to wszystko szczere; ludzie zachowują się poza ich murami inaczej niż w środku. Myślą jak świat; wierzą w doktryny, których ich nauczono. Trzeba umieć filtrować ludzi. Napisano, że poznamy ludzi po ich owocach. Trzeba więc patrzeć, jaki stosunek mają ci ludzie np. Do bezdomnych; do pomagania innym; czy są szczerze zainteresowani Bogiem; czy są wrażliwi etc. Nie można przyjść do jakiejś oraganizacji religijnej w zachwycie- myśląc, że oto znajdę teraz prawdziwych, oddanych przyjaciół! Niestety, nie jest tak- często kościoły są martwe; zwłaszcza w obecnym czasie, czasie wielkiej apostazji- lub napełnione duchem antychrystusowym. Znajdziemy tam albo ludzi znudzonych i letnich, albo letnich i w wielkim entuzjazmie tańczących i nakładających ręce na każdego, kto znajduje się w zasięgu wzroku. Mamy z jednej strony albo służbę literze- oddanych biblistów, którzy mają problem z odnalezieniem żywej wiary, albo ludzi, którzy próbują zbliżyć się do Boga bez wysiłku, drogą emocjonalizmu. To dwa trendy bardzo często spotykane obecnie. Poza tym- kościół to nie instytucja- dlatego zalecam szukanie na własną rękę.

 

Ludzie z twojego otoczenia- którzy nie znają Boga, są pod władzą diabła. Tak mówi Pismo. Dlatego Paweł zaleca, żeby nie angażować się głęboko w znajomości z nimi. Ludzie przejmują od siebie zachowania. Ktoś, kto jest twoim najlepszym przyjacielem, a nie wierzy, nie będzie chciał cały czas słuchać o Bogu; jego działaniu- i Biblii. Inne rzeczy, które będziesz chciał mu przekazać, będzie odbierał prawdopodobnie jako moralizowanie; będzie zniesmaczony twoim “sztywniactwem”; będzie chciał, żebyś “wyluzował”. No i to luzowanie sprawi, że wrócisz do stanu, w którym znajdowałeś się przed nawróceniem. Już nie mówię o otwartej wrogości, którą mogą demonstrować niektórzy spośród niewierzących.

rodzina jest najważniejsza?...

Napisz do mnie 

lovespeech@protonmail.com