Natrętny 

 

Jezus powiedział, żeby modlić się uparcie. Aż do skutku. "Stawać na głowie". Dotyczy to wszystkich spraw, z którymi do niego przychodzimy. Czy to chodzi o uzdrowienie, czy rozwiązanie problemu, odpuszczenie grzechów... należy być upartym. Wydaje mi się, że jest to kwestia utwierdzania się w wierze- już tyle razy prosiliśmy, że w końcu wierzymy, że dostaniemy- i wtedy Bóg nam to coś daje. Wiem, że można zostać np. uzdrowionym natychmiast- doświadczyłam tego w czasie szczerej, bezinteresownej modlitwy- nie prosiłam wtedy o uzdrowienie ani o nim nie myślałam. Ale stało się- gdy szczerze chwaliłam Boga. Albo mamy taką wiarę, albo "wypracowujemy" ją metodą małych kroczków czy też, mówiąc precyzyjnie, wierceniem dziury w brzuchu. Prosimy i prosimy i prosimy- aż w końcu Bóg nam daje. Mała wiara dodała się do małej wiary poprzez kolejne dni modlitw wciąż o to samo- i oto mamy, co chcieliśmy. Bóg docenia naszą cierpliwość. Chce, by powierzać mu wszystko: także nasze troski i potrzeby. Już nie mówiąc o grzechu. Ludzie często chowają się przed Bogiem, bo grzeszą. A przecież Bóg to widzi... I chce, by przyjść z tym do niego. Chodzi o to, by nie polegać wyłącznie na własnych siłach: wtedy jesteśmy sami. Ale by oprzeć się na Bogu. Niestety, nic nie dzieje się bez naszego własnego wkładu- bez naszego wysiłku. Ale nigdy nie dojdziemy tam, gdzie możemy dojść z Bogiem, sami. Trzeba się nauczyć powierzać wszystko Bogu. Prośby, troski, grzechy... Jeśli nie jesteśmy w stanie modlić się gorąco, módlmy się wytrwale. Możemy dotrzeć do Boga namiętną gwałtownością modlitw; możemy przekonać go spokojem i zawziętością. Pewne jest natomiast, że Bóg nie ceni w ludziach letniości: "Pomodliłam się dwie minuty i Bóg mnie nie wysłuchał. Nie ma po co się modlić- to nie działa". Jeśli tak rozumujemy, nic nie zyskamy. Nawet te dwie minuty przeznaczone na modlitwę będą stracone. Jeśli przeczytamy uważnie Nowy Testament, natkniemy się na wiele fragmentów poświęconych modlitwie: jeden z nich- niezwykle krótki-  brzmi: "nieustannie się módlcie". To może kogoś zdziwić- zwłaszcza, gdy kojarzy modlitwę z klęczeniem i odmawianiem formułek. Na pewno nie o to tu chodzi, bo robić tego nieustannie się po  prostu nie da. Chodzi o modlitwę w myślach. Skupienie się na bożych sprawach. Po co? W ten sposób możliwe jest napełnianie się Duchem Świętym. A po co to robić? By mieć wewnętrzną lekkość, głęboki spokój który przewyższa wszelkie rozumienie- i by czuć się jakby już jedną nogą w niebie. Jeśli w ten sposób skupisz się na Bogu, nie będziesz chciał grzeszyć mową ani uczynkiem. Apostoł radzi również, aby skupić się na wszystkim, co dobre, sprawiedliwe, piękne. Ale jak?....

 

"A od dni Jana Chrzciciela aż dotąd Królestwo Niebios doznaje przemocy i porywają je ludzie niepowstrzymani." Mt 11:12

 

...czyli- trzeba być bardzo upartym i zdeterminowanym, by stosować tego rodzaju dyscyplinę. Trzeba też umieć czekać na efekty i naprawdę ich chcieć; nie zniechęcać się. Nagrodą jest obfitość duchowego życia, która "karmi" człowieka od wewnątrz. 

 petent

Napisz do mnie 

lovespeech@protonmail.com

Nowa seria: