Co robić z pustką?

 

Człowiek przychodzi na świat nie wiedząc, po co. Nie wie, jaki jest cel jego życia, jak powstał świat ani co będzie potem. Wiemy: są narodziny, potem jest śmierć. Ale co zrobić z czasem pomiędzy narodzinami a śmiercią? I tu każdy odpowiada indywidualnie. Jeden zostaje profesorem, inny piekarzem. Jeden pije, drugi nie. Itp. Każdy jakoś dostosowuje się do realiów życia- a to, co wybiera, jest jego próbą odpowiedzi na podstawowe pytania. Jeśli wierzysz w prawo pięści, zostajesz bandytą. Jeśli uważasz, że życie nie ma większego sensu i trzeba się wyszumieć, "szumisz". Itp. Jest masa różnych dróg- ale pójście którąkolwiek z nich jest po prostu wyborem czegoś, co się nam w danym momencie najbardziej podoba- tego, co do nas przemawia. Nie każdy w swoim życiu szuka najwyższej prawdy- dużo ludzi szuka po prostu zaspokojenia; skupia się na tym, co przyziemne. Mamy taki świat, jaki mamy- więc trzeba się do niego dostosować: myśli wielu ludzi. I każdy ma gdzieś tam swoją niszę; swój krąg zainteresowań i swoje potrzeby. Nie każdy potrzebuje prawdy; nie każdy jej szuka. 

 

Niemniej każdy człowiek doświadcza pustki. Nieważne, co robisz i jak żyjesz- czego spróbowałeś lub co osiągnąłeś- prędzej czy później doświadczysz pustki. To, co masz, przestanie cię cieszyć i ci wystarczać. I co wtedy?

 

Księga Eklezjasty mówi: 

 

"...przyłożyłem do tego serce swe, abym szukał, i doszedł mądrością swoją wszystkiego, co się dzieje pod niebem. (Tę zabawę trudną dał Bóg synom ludzkim, aby się nią trapili.)" Ek 1:13

 

Co to znaczy? Bóg chce, byś się zastanawiał; szukał odpowiedzi. Świat jest zagadką- trudna zabawa to szukanie odpowiedzi. 

 

"E tam, po co mi to"- mówi część ludzi i idzie do tego, co ich cieszy. Inni szukają; zastanawiają się. Biorą udział w "trudnej zabawie".

 

Wróćmy jednak do pustki. Ludzie bardzo różnie sobie z nią próbują poradzić. Jedni szukają zaspokojenia w drugim człowieku- i ich życie składa się z mniej lub bardziej udanych relacji, które jednak zostawiają po sobie bolesne rany, ponieważ na nikim nie można się w pełni oprzeć; żaden człowiek nie daje doskonałej miłości. Inni mają tabuny kochanek/kochanków i myślą, że im to coś da. Jeszcze inni stawiają na rywalizację i w pocie czoła wspinają się po szczeblach kariery. Jest wiele różnych dróg; wiele pomysłów obliczonych na to, by pokonać pustkę. Wszystkie one zawodzą.  Pustka jak była, tak jest. Nieważne, co się dzieje; co człowiek robi.

 

Rzeczywistość jest iluzją. To przemijający, pełen niepokoju świat zjawisk. Także nasze ciało się zmienia; dojrzewa, a potem powoli obumiera.

 

"Nie kochajcie świata ani tego, co w świecie. Jeśli ktoś kocha świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest w świecie: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu oraz pycha życia, nie jest z Ojca, lecz jest ze świata.​ A świat przemija wraz ze swoją pożądliwością; kto zaś pełni wolę Boga, ten trwa na wieki." 1 Jana 2:15-17

 

Owszem, świat ma również swoje radości- ale one trwają krótko; rozwiewają się jak mgła. Jeśli opieramy się na tym, co może nam dać świat, zawsze będziemy rozczarowani. Bo naszą podporą jest coś, co się stale zmienia- dziś jest, jutro tego nie ma. Ciągle inne ludzkie uczucia, nastawienia, okoliczności... Jak można mieć ufność wobec czegoś, co się ciągle zmienia? To jakby stwierdzić z całą pewnością, że kameleon jest żółty. Ale nie: jest żółty, a za chwilę czerwony, a potem niebieski, zielony, szary.... 

 

Tymczasem Bóg jest zawsze taki sam. A Bóg to nie skostniałe, abstrakcyjne pojęcie- choć wielu ludzi tak go widzi. Bóg jest żywy. Jest Duchem. Może przebywać w twoim sercu i komunikować się z tobą. I właśnie on jest źródłem spokoju i tym, czego bezwiednie szukają ludzie. Mogą mówić: nie chcę Boga. I nie będą go znać, ponieważ nie chcą. Ale chcieliby, gdyby go doświadczyli. 

 

Jaki to ma związek z tematem artykułu, którym jest pustynia? Otóż świat staje się pustynią dla zmęczonego nim człowieka. I to, paradoksalnie, jest dobre- bo może prowadzić do poznania Boga. Tylko, jeśli nie kochamy świata ani rzeczy, które się w nim znajdują- tylko, jeśli pragniemy uchwycić się czegoś trwałego- co ma sens i jest dobre- a mówiąc bardziej precyzyjnie- DOSKONAŁE- możemy poznać Boga. Jeśli świat jawi nam się pustynią, możemy znaleźć wyjście z sytuacji- zamiast sprowadzać na pustynię zabawki (rzeczy tego świata),  trzeba nam pójść o krok dalej. Poznać Boga, który jest wodą, która ożywia pustynię. 

 

"Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. (...) Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale - na trzcinę z sitowiem. Będzie tam droga czysta, którą nazwą Drogą ŚwiętąNie przejdzie nią nieczysty, <gdy odbywa podróż>, i głupi nie będą się tam wałęsać. Nie będzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy nie wstąpi na nią ani się tam znajdzie, ale tamtędy pójdą wyzwoleni.  Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach: osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.  Iz. 35

 

Droga do świętości wiedzie przez pustynię. Święty jest martwy dla świata- jak możemy przeczytać w innym fragmencie Biblii. W jakim sensie "martwy"? Nie żyje tym, czym żyje świat. Nie bierze udziału w życiu światowego "młyna" czy "targowiska"- skupia się na tym, co na górze, a nie- jak większość ludzi- na sprawach doczesnych. Dlaczego mówię "święty"? Ponieważ Bóg powiedział, że mamy być święci... 

 

Jezus mówi o wodzie życia:

 

"(...) Jezus stanął i głośno zawołał: Jeśli ktoś pragnie, niech przyjdzie do Mnie i pije.​ Kto wierzy we Mnie, jak głosi Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej. To zaś powiedział o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego." Jn 7:37-39

 

J​ezus daje Ducha Świętego- wodę żywą:

 

"Kto się napije wody, którą Ja mu dam, nie zazna pragnienia na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody tryskającej w życie wieczne.​" Jn 4:14

 

Zbawienie jest za darmo! Jest darem dla tego, który jest na pustyni- i cierpi pragnienie!

 

"Ja jestem alfa i omega, początek i koniec. Ja dam pragnącemu darmo ze źródła wody życia.​" Rev 21:6

 

Zbawienie staje się udziałem człowieka, któremu nie podoba się świat i który pragnie czegoś znacznie lepszego- który szuka; pragnie rozwiązania dziwnej zagadki, którą zostawił nam Bóg, byśmy się nią trudzili... Człowiek taki ma dosyć także i siebie samego (on także jest częścią świata. A święty- po grecku hagios, znaczy oddzielony... oddzielony od świata.)

 

Człowiek przedkładający świat nad Boga, nie zostanie przez Boga przyjęty. Nie wejdzie do życia wiecznego, bo wybrał i trzymał się tego, co przemijające.

 

Na koniec fragment Księgi Eklezjasty, mówiącej o tym, że świat i rzeczy, które nam on oferuje, nie dają prawdziwego ukojenia:

 

"Rzekłem ja do serca mego: Nuże teraz doświadczę cię w weselu, używajże dobrych rzeczy; ale i toć marność. Śmiechowi rzekłem: Szalejesz, a weselu: Cóż to czynisz? Przemyślałem w sercu swem, abym pozwolił wina ciału memu, (serce jednak swoje sprawując mądrością) i abym się trzymał głupstwa dotąd, ażbym obaczył, coby lepszego było synom ludzkim czynić pod niebem, przez wszystkie dni żywota ich. Wielkiem sprawy wykonał; pobudowałem sobie domy, nasadziłem sobie winnic; Naczyniłem sobie ogrodów, i sadów, i naszczepiłem w nich drzew wszelakiego owocu; Pobudowałem sobie stawy ku odwilżaniu przez nie lasu, w którym rośnie drzewo; Nabyłem sobie sług i dziewek, i miałem czeladź w domu moim; do tego i stada wołów, i wielkie trzody owiec miałem nad wszystkich, którzy byli przede mną w Jeruzalemie. Zgromadziłem też sobie srebro i złoto, i klejnoty od królów i krain. Sporządziłem też sobie śpiewaków i śpiewaczki, i inne rozkosze synów ludzkich, i muzyczne naczynia rozliczne. A tak stałem się wielkim i możniejszym nad wszystkich, którzy byli przede mną w Jeruzalemie; nadto mądrość moja zostawała przy mnie. A wszystkiego, czego pożądały oczy moje, nie zabraniałem im, anim odmawiał sercu memu żadnego wesela; ale serce moje weseliło się ze wszystkiej pracy mojej. A toć był dział mój ze wszystkiej pracy mojej. Lecz gdym się obejrzał na wszystkie sprawy swoje, które czyniły ręce moje, i na prace, którem podejmował pracując: oto wszystko marność, i utrapienie ducha, i nie masz nic pożytecznego pod słońcem. Przetoż obróciłem się do tego, abym się przypatrywał mądrości, i szaleństwu, i głupstwu; (bo cóżby człowiek czynił ten, który nastanie po królu? to, co już inni czynili.) I obaczyłem, iż jest pożyteczniejsza mądrość niżeli głupstwo, tak jako jest pożyteczniejsza światłość, niżeli ciemność. Mądry ma oczy w głowie swojej, ale głupi w ciemnościach chodzi; a wszakżem poznał, że jednakie przygody na wszystkich przychdzą. Dlategom rzekł w sercu mojem: Mali mi się tak dziać, jako się głupiemu dzieje, przeczżem go ja tedy mądrością przeszedł? Przetożem rzekł w sercu mojem: I toć jest marność. Albowiem nie na wieki będzie pamiątki mądrego i głupiego, dlatego, iż to, co teraz jest, we dni przyszłe wszystkiego zapomną; a jako umiera mądry, tak i głupi. Przetoż mi żywot omierzł; bo mi się nie podoba żadna rzecz, która się dzieje pod słońcem; albowiem wszystkie są marnością, i utrapieniem ducha. Nawet omierzła mi i wszystka praca moja, którąm podejmował pod słońcem, przeto, że ją zostawić muszę człowiekowi, który nastanie po mnie. A kto wie, będzieli mądrym, czyli głupim? a wszakże będzie panował nad wszystką pracą moją, którąm prowadził, i w którejm był mądry pod słońcem. Aleć i to marność. I przypadłem na to, abym zwątpił w sercu mojem o wszystkiej pracy, którąm się mądrze bawił pod słońcem. Nie jeden zaiste człowiek pracuje mądrze, i umiejętnie, i sprawiedliwie; a wszakże to innemu, który nie robił na to, za dział zostawi. I toć marność i wielka bieda. Bo cóż ma człowiek ze wszystkiej pracy swej, i z usiłowania serca swego, które podejmuje pod słońcem? Ponieważ wszystkie dni jego są bolesne, a zabawa jego jest frasunek, tak iż i w nocy nie odpoczywa serce jego. I toć jest marność.Izali nie lepsza człowiekowi, aby jadł i pił, i dobrze uczynił duszy swojej z pracy swojej? alemci widział, że i to z ręki Bożej pochodzi. Albowiem któżby słuszniej miał jeść, i pożywać tego nad mię? Bo człowiekowi, który mu się podoba, daje mądrość, umiejętność, i wesele; ale grzesznikowi daje frasunek, aby zbierał i zgromadzał, coby zostawił temu, który się podoba Bogu. I toć jest marność, a utrapienie ducha."Ek 2

 

Napisz do mnie 

lovespeech@protonmail.com